Świat na talerzu: Holandia
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Holandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Holandia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 sierpnia 2013

HOLANDIA: Broodje gezond

Holendrzy uwielbiają kanapki. Czasem myślę, że ich życie kręci się wokół kanapek, a na chleb potrafią położyć niemal wszystko: od szynki, sera, przez sałatkę krabową czy jajeczną, na czekoladowej "posypce" hagelslag i truskawkach kończąc. Jest jednak kanapka, która zawsze kojarzy mi się najbardziej z Holandią. Niby zwykła bułeczka z podstawowymi składnikami, ale zna ją każdy w tym kraju, jest niezwykle popularna i prawie wszędzie dostępna ;) Broodje gezond, czyli "zdrowa bułeczka". 

najpopularniejsza holenderska kanapka

Składniki:
  • bułka
  • masło
  • szynka
  • ser
  • ogórek
  • pomidor
  • jajko 
  • sól
  • pieprz
Uwagi: Bułka może być dowolna. Co tylko lubicie, kajzerka, grahamka, bagietka, pszenna poznańska, kukurydziana, pełnoziarnista... Wszystko jedno. Ja osobiście uwielbiam z mini ciabattą ;)




Bułeczkę rozkrajamy i smarujemy masłem. Jajko gotujemy na twardo i kroimy na plasterki. Wszystkie składniki właściwie będziemy potrzebować w plasterkach ;) Na bułeczce kolejno układamy szynkę, ser, ogórka, pomidora i jajko. Doprawiamy pieprzem i solą i zamykamy bułkę. Smacznego

kanapka
Broodje gezond w oczekiwaniu na jajko ;)
Pyszne podstawowe śniadanko dostarczające witamin, składników i energii potrzebnych, żeby dobrze rozpocząć dzień. Do tego jeszcze szklaneczka świeżego soku z pomarańczy i gotowe!

środa, 8 maja 2013

HOLANDIA: Białe szparagi

Wyczekiwaliśmy na ten moment prawie cały rok. Długa zima siała grozę w naszych umysłach i wystawiała naszą cierpliwość na próbę. Jednak w końcu nadszedł sezon na szparagi i ten wspaniały dzień, kiedy przygotowaliśmy sobie pierwsze asperges w tym roku. Białe szparagi, nazywane w Holandii również "białym złotem", są niezwykle popularne. Ich przygotowanie w najpowszechniejszej, klasycznej wersji jest bajecznie proste i pozwala delektować się prawdziwym, niczym nie przyćmionym smakiem warzywa.


Składniki:
  • 500 g białych szparagów, najlepiej podobnej grubości
  • 4 plastry szynki (najlepiej dość chudy baleron)
  • 2 jajka
  • 50 g masła 
  • gałka muszkatołowa
Uwagi: Jest to świetna przystawka, jednak jeśli kupimy więcej szparagów mogą one z powodzeniem stanowić danie główne. Czasem podawane są także z młodymi ziemniaczkami.



Szparagi obieramy nie za grubo, bez główki. Odcinamy lub odrywamy donlą końcówkę, mniej więcej 3 cm. Obierek nie wyrzucamy. Według teścia warzywa mają jeszcze wyraźniejszy smak, jeśli ugotujemy je razem z obierkami. Zatem w osolonej wodzie i obierkach gotujemy nasze szparagi około 15-20 minut, w zależności od ich grubości. Powinny rozpływać się w ustach, ale trzymać kształt ;) W międzyczasie gotujemy jajka na półtwardo i obieramy. Szparagi w towarzystwie jajke układamy na rozłożonych plastrach wędliny, polewamy roztopionym masłem i posypojemy gałką muszkatołową. Pyszności!


Przyznam, że pierwszy raz podeszłam do nich z pewną dozą sceptyzmu i ostrożności, jednak niemal z miejsca zakochałam się w tym smaku! Teraz nie mogę się co roku doczekać końca kwietnia, kiedy to rozpoczyna się asperges seizoen :) Naprawde są warte miana "białego złota".


Przepis bierze udział w akcji:

niedziela, 31 marca 2013

HOLANDIA: Mon chou taart

Pierwszy raz kiedy spotkałam się z tym ciastem byłam pewna, że to francuski wynalazek. Wiadomo, nazwa dość z francuska brzmiąca. Ostatnio jednak zrobiłam mały research i okazało się, że serek "Mon chou" jest marką holenderską (producent: Campina). Przepis na serniczek zresztą też zapożyczyłam ze strony owej marki. Postanowiłam nasze polsko-holenderskie święta osładzić tym pysznym i jakże prostym deserem.


Składniki:
  • dwa opakowania serka "Mon Chou" (razem 200 g)
  • 250 ml śmietanki 
  • 3 łyżki cukru pudru
  • paczka ciasteczek "Bastogne" (kruche ciasteczka korzenne)
  • 130 g masła
  • puszka "Vlaaifruit" o smaku wiśniowym (bardzo mocno owocowa frużelina :D)
Uwagi: Nie wiem czy serek jest dostępny w Polsce. Jest on bardzo gęsty, tłusto-kremowy i delikatnie słonawy. Genialny do wszelkich cream cheese frosting, z którym generalnie miałam zawsze duży problem. Ciasteczka oczywiście można zastąpić innymi korzennymi lub nawet Digestive.
Frużelinę o ile dobrze pamiętam można kupić bez większego trudu, ale jak ktoś by wolał naturalnie, to ostatnio trafiłam na świetny przepis na owe mazidło na Moje Wypieki ;)




Ciasteczka kruszymy i mieszamy z roztopionym masłem. Dociskamy mieszankę łyżką do dna formy (ja użyłam o średnicy 22 cm). Myślę, że nie trzeba bardzo mocno dociskać.. ja się na spodzie wyżyłam, a potem trudno się nam kroiło. Serek z cukrem pudrem i śmietanką miksujemy na gęstą, jednolitą masę (ok, moja wcale aż tak jednolita nie była, a i tak się tego nie czuło) i wykładamy na ciasteczkowy spód. Schładzamy w lodówce przez około 2 godziny. Na wierzch wykładamy owocową warstwę et voila! Gotowe! 


Ciacho spotkało się z wielkim entuzjazmem holenderskiej części rodziny oraz koleżanki, która wpadła w odwiedziny. Jest łatwe i szybkie do zrobienia, bez pieczenia, ale uwaga... znika jeszcze szybciej! ;)